no i przyszła jesień. jazda rowerem po szumiących liściach skrywających szkło pod sobą, poranki na minusie + gradienty temperatur uniemożliwiające całodniową jazdę bez przebierania się, no i oczywiście wcześniej kończące się dni. pozostaje jedynie przestać marudzić i jeździć ... póki nie ma śniegu :)
na pocieszenie wspomnienie lata, obecnie pozostaje poczytać przy piecyku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz