piątek, 20 sierpnia 2010

w domu

W końcu po tygodniu pobytu w szpitalu wróciłem do domu. Nakłucie lędźwiowe, zespół popunkcyjny... aua... fajna ekipa w pokoju szpitalnym... znowu aua. Antybiotyki przez pół roku, chuja z planowanych wyjazdów rowerowych przez najbliższy czas... ech.

Dobrze, że jednak póki co obeszło się bez zapalenia opon tych moich, a nie gumowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz