W końcu po tygodniu pobytu w szpitalu wróciłem do domu. Nakłucie lędźwiowe, zespół popunkcyjny... aua... fajna ekipa w pokoju szpitalnym... znowu aua. Antybiotyki przez pół roku, chuja z planowanych wyjazdów rowerowych przez najbliższy czas... ech.
Dobrze, że jednak póki co obeszło się bez zapalenia opon tych moich, a nie gumowych.
Dobrze, że jednak póki co obeszło się bez zapalenia opon tych moich, a nie gumowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz