no i się stało, po miesiącu bez rowerka wykonałem pierwszy kurs, ok. 10 km … Kolna bolały i bola teraz też, ale radocha jaką miałem z jazdy stłamsiła to. nie ma to tamto zaczynam jeździć
jak zbiorę się w sobie i poprawie wszystko to co mnie drażni w moim rowerze to jutro dłuższa trasa w nocy, ciekawe czy dam radę :)
poza tym to ciekawe, że nad morzem nie bolało mnie prawie nic, a po powrocie do Poznania znowu zaczęło… być może za dużo o tym myślę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz